
Data aktualizacji: 09.09.2025, 12:30
Witam! Są takie dni, że wszystko wydaje nam się szare, zwyczajne, albo co gorsza człowiek ma wrażenie, że to miejsce to już gdzieś widział z dwadzieścia razy, a tamten bilbord na zakręcie to już chyba dwa lata tutaj stoi i tak dalej i tak dalej.
Te same obrazy naprzykrzają się jak ostatni jesienny komar. Żeby wyjść z takiego marazmu to koniecznie należy zmienić perspektywę. Najlepiej to popatrzeć sobie na coś wspaniałego, doniosłego, albo... symbolicznego. Mam takie miejsce gdzie można się zetknąć z początkiem czegoś, co dla nas, Polaków jest niezwykle istotne.
Nazywają nas przecież „Kraj nad Wisłą” nie bez przyczyny bo królowa rzek jest tylko jedna.
No, to żeby urozmaicić sobie życie proponuję odszukać i pogapić się na źródła naszej największej rzeki - Wisły. Wyprawa to będzie trudna i niebezpieczna, a wielu śmiałków w ogóle nie wróciło... już w takim samym humorze bo po powrocie byli zdrowsi i pewniejsi siebie.
No więc do dzieła! Wisła bierze swój początek gdzieś na zboczach Baraniej góry. Aby odszukać ten zakątek naszej polskiej mapy trzeba jechać na południe, najlepiej jedynką bo od razu zaprowadzi Was w dobre okolice czyli na przykład do bielska – białej, z którego to miasta jedźmy trasą S52 na zachód i tutaj przekroczymy Wisłę, już zasiloną wodami wielu strumieni, taką, która potrafi zaszumieć konkretnie.
Skręćmy teraz w szosę numer 941 tak aby jechać wzdłuż rzeki. Niedługo dotrzemy do miejscowości Wisła, w której to należy skręcić w ulicę wyzwolenia i potem w prawo, aby kontynuować jazdę wzdłuż coraz węższej Wisełki. Po kilku chwilach do okrążenia będzie pierwszy zbiornik zaporowy na naszej królowej rzek. Jest niewielki więc szybko ten manewr wykonamy i tutaj staniemy przed wyborem – którą doliną wybrać się do źródeł, bo oto jesteśmy na rozstajach obu potoków – białej i czarnej Wisełki.
Źródła królowej naszych rzek – Wisły znajdują się na stokach Baraniej Góry. Oczywiście potoków, ciurków i strumyków jest tam Więcej, ale przyjęło się, że Wisła powstaje z połączenia białej i czarnej wisełki. Zarówno jedna jak i druga rzeczka ma koło siebie szlak pieszy, który jest bardzo przyjemny, choć oczywiście trzeba się ruszyć na kilka godzin spaceru. I tutaj informacja dla wszystkich którzy chcieliby zobaczyć samo miejsce gdzie strumyki wychodzą spod ziemi – nie ma szans!
Ponieważ źródliska są objęte ścisłym rezerwatem. Można prawie do nich dojść i obserwować jak Wisła powstaje, w niezwykle pięknym otoczeniu. W obu opcjach trasy będziemy mijać kaskady i proste odcinki strumieni. Uważam, że przy dłuższym pobycie w tych okolicach obowiązkowe będzie zaliczenie białej i czarnej, ale przy pojedynczym strzale – może rzuććie monetą albo… zapytajcie miejscowego, on wam prawdę powie i drogę wskaże.
Zapewniam że będzie przyjemnie i zdrowo! A żeby pogodzić oba kolory szlaków, to opowiem wam legendę, jaka się wiąże z powstaniem Wisły: W bardzo odległych czasach czyli strasznie dawno temu mieszkał tutaj król Karpat z żoną Boraną. Mieli oni dwie córki: Białkę i Czarnoszkę. Bardzo różniły się urodą i temperamentem. Na co dzień miały za zadanie pilnować okolicznych źródeł w których poiły się zwierzęta. Rodzice trzymali obie dziewczyny bardzo krótko.
Pewnego dnia, jak to bywa, młode pannice zbuntowały się i postanowiły ruszyć w świat. Z początku dziewczyny wędrowały osobno, ale wkrótce spotkały się i ruszyły dalej. W ślad za nimi podążyły wody obu źródeł. I tak sobie to towarzystwo ciągnęło aż do … Bałtyku. Dziewczynom tak się spodobało nad morzem, że nie wróciły nigdy do domu, tylko kaszubkami zostały albo żuławiankami. Skoro już o wiankach mowa to co roku rodzice posyłali im strumieniem posplatane kwiaty.
I tak narodziła się właśnie Wisła proszę drogich słuchaczy. Sami możecie to wszystko sprawdzić. Zachęcam do wycieczek w okolice Wisły oraz jak najbardziej też do słuchania felietonów Olinoko.