
Data aktualizacji: 09.04.2026, 12:08
Kiedy w 1978 roku Gordon Murray zaprezentował w Formule 1 słynny bolid Brabham BT46B z potężnym wentylatorem z tyłu, świat motorsportu zamarł z wrażenia, a FIA błyskawicznie zakazała tej technologii. Dzisiaj, niemal pół wieku później, brytyjska marka McMurtry Automotive przywraca tę ideę w ekstremalnym wydaniu, jakie widziała branża automotive. Model Spéirling Pure właśnie wchodzi do produkcji, a pierwsze egzemplarze trafią do klientów latem 2026 roku.
Sercem Spéirlinga nie jest tylko jego elektryczny napęd, ale unikalny system „Downforce on Demand”. Zamiast polegać wyłącznie na wielkich spoilerach, które generują opór powietrza, inżynierowie zamontowali w podwoziu dwa potężne wentylatory kręcące się z prędkością 23 000 obr./min. System ten dosłownie wysysa powietrze spod auta, tworząc ogromne podciśnienie.

Efekt? Samochód generuje potężny docisk nawet wtedy, gdy stoi w miejscu. Dzięki temu ta ważąca niespełna tonę (poniżej 1000 kg) maszyna jest w stanie przenieść na asfalt całą moc swoich silników bez buksowania kół. To technologia, która przesuwa granice tego, co rozumiemy przez przyczepność w nowoczesnej elektromobilności.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak technologia z torów F1 trafia do aut seryjnych, koniecznie słuchaj audycji na żywo w Radiu Yanosik, gdzie codziennie przyglądamy się najbardziej innowacyjnym projektom inżynieryjnym.

Liczby stojące za McMurtry Spéirling Pure brzmią jak wyrwane z symulatora wyścigowego, a nie z realnego świata:
Zobacz jak to auto dzięki Downforce on Demand trzyma się kołami do góry:
https://www.youtube.com/watch?v=g6LYcgaQ46c
McMurtry udowodnił już swój potencjał podczas Festiwalu Prędkości w Goodwood, gdzie za kierownicą usiadł były kierowca F1 - Max Chilton. Spéirling pokonał legendarną trasę w 39,08 sekundy, bijąc rekord należący od ponad dwóch dekad do bolidu McLarena. To pokazuje, że w kategorii krótkich, intensywnych sprintów, współczesna motoryzacja elektryczna nie ma sobie równych.

Mimo oszałamiających osiągów, Spéirling Pure pozostaje maszyną o bardzo konkretnym przeznaczeniu. Wyposażono go w baterię o pojemności 60 kWh (opcjonalnie do 100 kWh), która została odchudzona o 15% względem prototypu. Choć pozwala ona na niesamowite przeciążenia, ma swoje ograniczenia. Przy tempie wyścigowym klasy GT3, zapas energii wystarcza na około 20 minut jazdy.
To typowe dla ekstremalnych projektów z obszaru high-performance EV - ogromna gęstość mocy wymaga kompromisów w zasięgu. McMurtry nie udaje jednak, że buduje auto na długie trasy. To jednoosobowy, torowy pocisk, który ma dostarczać wrażeń niedostępnych w żadnym innym pojeździe dopuszczonym do ruchu.
Interesują Cię analizy dotyczące przyszłości napędów elektrycznych i infrastruktury ładowania? Zachęcamy do zapisu na nasz newsletter, aby nie przegapić żadnego istotnego trendu w branży.
Za przywilej posiadania auta, które „oszukuje” grawitację, trzeba słono zapłacić. Cena startuje od blisko miliona funtów (ok. 1,36 mln dolarów). To kwota znacznie wyższa niż w przypadku topowych modeli Ferrari czy Lamborghini, co plasuje McMurtry w ścisłej elicie superaut.
Firma zainwestowała również w nowe centrum badawczo-rozwojowe, co sugeruje, że Spéirling to dopiero początek ich drogi. Brytyjczycy chcą stać się liderami w dziedzinie lekkich i ekstremalnie wydajnych pojazdów elektrycznych, co może zwiastować ciekawą zmianę w tym, jak postrzegamy sportowe samochody przyszłości.
Źródło: McMurtry Automotive
Przygotował i opracował: Kamil Śliwka, autor i prowadzący felieton „Przegląd”, którego możesz posłuchać codziennie między 14:00 a 15:00 na antenie Radia Yanosik.