Strzałka wstecz

Blog

Germknödel – słodka kulka prosto z Alp

Germknödel – słodka kulka prosto z Alp

Data aktualizacji: 24.09.2025, 07:34

Germknödel – słodka kulka prosto z Alp

Zima dla wielu osób oznacza jedno – narty. Zamiast męczyć się na oślich łączkach w Polsce, coraz częściej pakujemy samochód i ruszamy na południe Europy. Przez Czechy lub Słowację można dotrzeć do Austrii czy Włoch, a ciekawą alternatywą okazuje się też Słowenia z kurortem w Kranjskiej Gorze. Najczęściej jednak wybieramy Austrię – z Polski to najbliższa droga do Alp. Ze środkowej Polski do Wiednia dojedziemy w około sześć godzin, a stamtąd już tylko krok dzieli nas od stoków narciarskich. A skoro narciarstwo to także posiłki na świeżym powietrzu, warto spróbować czegoś lokalnego.

Austriackie smaki na stoku

O klasyku, czyli sznyclu wiedeńskim, słyszeli wszyscy. To danie zjemy w Austrii dosłownie wszędzie – również na stokach. Jednak alpejskie restauracje oferują też mniej znane, a równie ciekawe propozycje. Dziś opowiem o pewnym specjale, który wyróżnia się tym, że... jest słodki. Mowa o Germknödel – wielkiej bule robionej na parze, będącej dumą Tyrolu i południowej Austrii.

Germknödel – co to właściwie jest?

Na talerzu wygląda imponująco – zajmuje cały płaski talerz obiadowy. W środku znajdziemy nadzienie z powideł śliwkowych, a całość polana jest sosem waniliowym i posypana makiem. W niektórych regionach zamiast maku pojawia się kruszonka, kwaśne chipsy jabłkowe lub prostsza wersja – cukier puder i roztopione masło. To prawdziwa kaloryczna bomba, po której można spędzić cały dzień na stoku pełen energii. Co więcej, Germknödel jest stosunkowo tani jak na alpejskie restauracje – dlatego szybko zyskał popularność wśród narciarzy.

Dlaczego warto spróbować Germknödla?

Niektórzy kręcą nosem na „obiad na słodko”, ale Germknödel to danie, które warto spróbować choć raz. Ma niepowtarzalny smak i doskonale wpisuje się w lokalną tradycję kulinarną. A przecież najlepszym sposobem na poznanie miejsca jest jedzenie tego, co jedzą miejscowi. Poza tym Germknödel ma w sobie coś więcej niż tylko smak – bywa źródłem anegdot. Znajomy podczas jednego z wyjazdów żywił się wyłącznie nim, żartując, że kształtem przypomina mu kobiecą pierś. Interpretacja należy do każdego – jedni zobaczą w nim zwykłego pampucha, inni dostrzegą nawet „Narodziny Wenus” Botticellego.

Podsumowanie

Germknödel to nie tylko deser, to część austriackiej kultury narciarskiej. Wielka, parowana buła z powidłami, waniliowym sosem i makiem to idealne uzupełnienie dnia na stoku – sycąca, niedroga i bardzo charakterystyczna dla Alp. Będąc w Austrii zimą, warto spróbować Germknödla przynajmniej raz. To smak, który zostaje w pamięci – i który sprawi, że do zimowych podróży będzie chciało się wracać jeszcze bardziej.