
Data aktualizacji: 26.08.2025, 14:20
Do Czech można wjechać z Polski wieloma drogami, ale ja was dzisiaj ponamawiam do przejechania drogą z Krzeszowa do Mieroszowa. Dlaczego? ano, żeby wprowadzić trochę diabelskiego klimatu i znaleźć się w miejscu, które znajduje się gdzieś tak w połowie drogi między tymi miejscowościami i zostało stworzone w dość spektakularny sposób.
Tak przynajmniej głosi legenda:
W dwunastym wieku Te okolice zamieszkiwał sam diabeł i dobrze mu się żyło, aż do momentu kiedy nagle pyk! I cystersi wybudowali sobie klasztor. Tak to rozzłościło diabła, który z natury rzeczy nie lubił kościołów i klasztorów, że postanowił działać.
Pewnego wieczora , z okolicznego pasma górskiego, wyrwał potężną skałę. Trochę się z tym mocował, ale w końcu wzbił się z nią w powietrze na swoich diabelskich skrzydłach.
Plan był prosty – zrzucić skałę na klasztor i tym samym go zburzyć. Pech chciał, ze tej nocy wiatr wiał w przeciwną stronę i diabeł leciał powoli, oj powoli w stronę Krzeszowa. W końcu wzeszło słońce, oświetliło straszliwą bestię i osłabiło ją. Skała wypadła diabłu ze szpon i z potężnym impetem wbiła się w łąkę nieopodal Gorzeszowa.
Stoi tam po dziś dzień i nazywa się Czarcia Maczuga. Zapraszam Was w to diabelskie miejsce.
Czarcia Maczuga między Krzeszowem, a Mieroszowem, znajduje się tuż przy samej szosie. Można tam zaparkować i udać się w stronę przeklętego obiektu.
Maczuga ma 8 metrów wysokości i jest zbudowana piaskowca ciosowego. Dostęp do niej jest wolny – można dotknąć, dokładnie obejrzeć.
Na maczudze umieszczone są daty – 1813 do 1913. Napis tn upamiętnia setną rocznicę zwycięstwa Prus nad Wojskami Napoleona w tak zwanej Bitwie Narodów. Okolica jest szczególnie bogata zarówno historycznie jak i geologicznie więc można przy okazji zaplanować większą wycieczkę w sąsiedztwie maczugi.
Są tu też knajpy, można znaleźć nocleg no i zwiedzić pocysterskie opactwo w niedalekim Krzeszowie. O tym, bogatym w dzieła sztuki kompleksie należałoby sporządzić osobny felieton, ale póki co, wróćmy do samej maczugi.
Takich ostańców i maczug jest w Polsce kilka. Można się spokojnie pokusić o zaliczenie maczugowej korony polski, jeśli ktoś potrzebuje oryginalnych turystycznych osiągnięć.
Jeszcze jedno: Będąc pod czarcią maczugą radzę się uważnie przyjrzeć spękaniom i wyżłobieniom w skale. Wprawne oko, z odrobiną wyobraźni, dostrzeże bardzo wyraźne ślady po ogromnych szponach samego władcy ciemności.
Tak naprawdę to cieszę się, że diabeł nie doleciał do Krzeszowa i niczego nie zniszczył, a wam życzę żebyście bezpiecznie dojechali do celu.