
Data aktualizacji: 19.08.2025, 13:00
Witajcie pięknie i bursztynowo. Tak właśnie – bursztynowo, bo te drogocenne klejnoty ostatnio jakoś często mi się wyświetlają w mediach społecznościowych. Najwidoczniej logarytmy i roboty zdecydowały, że takie coś mi zaproponują. Postanowiłem nie być gorszy od tej komputerowej inteligencji i sprawdziłem skąd pochodzą ostatnie zdjęcia garści pełnych bursztynu. Tu mnie, muszę powiedzieć, wryło. Okazuje się, że to są w większości znaleziska z najnowszego polskiego cypla – Mikoszewskiego. Jak to w ogóle możliwe, żeby jakiś cypel był najnowszy? O tym za moment. Póki co, może wyjaśnię gdzie to i co to.
Jedziemy do województwa pomorskiego, na tereny żuław. Proponuję zjechać sobie z S7-ki węzłem Nowy Dwór Gdański i następnie kierować się na północ, ku morzu, aż do Stegny. W Stegnie skręcamy sobie w prawo i jedziemy do oporu. To nie żadna przenośnia. Trzeba jechać wzdłuż Bałtyku jak najdalej się da, do samej Wisły, czyli do miejscowości Mikoszewo. Tu w miarę rozsądnie, nie zastawiając nikomu wjazdu do posesji, parkujemy. Jest też do dyspozycji parking leśny bezpośrednio na szlaku do plaży. Próbujcie, może się uda, haha.
Po odstawianiu fury, startujemy na fascynujący spacerek ku najnowszemu cyplowi. Droga wiedzie przez sosnowy bór, charakterystyczny dla wybrzeży Bałtyku, do szerokiej plaży. Jak tylko na nią wyjdziecie – zobaczycie.
Namawiam was do odwiedzenia najnowszego cypla na Bałtyku. Jak każda nowość jest błyszczący, pachnący i niestety bywa dość zatłoczony bo chętnych sporo. Może nie są to takie tłumy jak w kolejce na morskie oko, ale jednak samotności to tu nie poczujemy. Do tej pory było tu w miarę spokojnie: Turystom Mikoszewo kojarzy się przede wszystkim z przeprawą promową na Mierzeję Wiślaną, rejsami na oglądanie fok, nieodległym rezerwatem przyrody i piękną piaszczystą plażą.
Tak było do tej pory, ale od niedawna czyli od zimy przełomu 2024 i 25 roku, doszła jeszcze jedna, jak się okazuje najmocniejsza atrakcja - u ujścia Wisły pojawiła się wielka łacha piasku, tworząca niewielki cypel.
Daleko mu do cypla w Rewie, który rozdziela wody Zatoki Puckiej i Zatoki Gdańskiej – ale jeśli prądy morskie, piasek i sztormy pozwolą, może jeszcze urosnąć. Jednak w tym, gdzie jedni widzą powód do radości, inni upatrują niebezpieczeństw. Ornitolodzy oglądają zdjęcia nowego „cypla” z obawą. Od Mewiej Łachy stamtąd już tylko kilkanaście metrów, a to szczególnie chroniony kawałek lądu, gdzie gniazdują licznie ptaki. Mam nadzieję, że uda się połączyć przyjemne z pożytecznym i zwiedzając cypel nówkę, uświadamiać ludzi o wartości jaką ma ten kawałek polski.
Jest jeszcze jedno – prądy w tym miejscu sprzyjają gromadzeniu się bursztynu, więc oczywiście cypelek mikoszewski wyrasta na wielką gwiazdę z każdej strony.
Dobrej pogody na wycieczce życzę i do usłyszenia!